Niedziela, 25 września 2011
Kategoria Niemcy
Skorzystałem z pięknej pogody.
Już z samego rana zapowiadała się ładna pogoda, więc gdy przez Pilchowo dojechałem do Tanowa dość długo zastanawiałem się czy jechać na Dobieszczyn i dalej do Niemiec, czy też może do Trzebieży. Wybrałem Trzebież. Pogoda nadal była bez zarzutu, więc po wykonaniu paru fotek w Trzebieży (tych co zwykle) pojechałem przez Brzózki, Warnołękę po minięciu której znowu to "coś" kazało mi się wrócić z drogi do Nowego Warpna i za strzałką pojechać po raz pierwszy w kierunku Miroszewa. Podobnie jak ostatnio dojechałem pod wał przeciwpowodziowy tym razem przy brzegu Zalewu Szczecińskiego, by wreszcie dojechać do na prawdę uroczo położonego Miroszewa czyli kilku zadbanych daczy. Stamtąd lasem do Podgrodzia z remontowanymi drogami, by wreszcie dotrzeć do Nowego Warpna też w trakcie remontu obiektów, w tym zabytkowego kościoła. Ciekawostka - w Altwarp nie widać już starego promu Adler. Z Nowego Warpna wracałem w kierunku na Dobieszczyn, bacznie obserwując odnogę w kierunku na Rieth, którą już dwukrotnie ominąłem - tym razem bez trudu zauważyłem stosowny znak na drzewie i bez przeszkód dojechałem do Rieth - skąd nie wracałem znanym mi już szlakiem wąskotorowej kolejki, lecz szosą w kierunku na Ahlbeck, by w końcu dotrzeć do Eggesin. Powrót przez Ahlbeck, Gegensee, Hintersee, Dobieszczyn, Tanowo, Głębokie - to była bardzo udana wycieczka.

Tak wygląda droga przy wale przeciwpowodziowym w kierunku na Miroszewo.

Tablica info przy tym wale.

Jedna z daczy w Miroszewie.

W Nowym Warpnie ciągle remonty.

Tak jest oznakowany szlak w kierunku na Rieth - jak mogłem go kiedyś przeoczyć ?

Kościół w Rieth.

To już z Pilchowa - żółknące liście podświetlone zachodzącym słońcem.
Mało zdjęć z Niemiec , bo bałem się, że nie starczy mi czasu na powrót w jasny dzień.

Tak wygląda droga przy wale przeciwpowodziowym w kierunku na Miroszewo.

Tablica info przy tym wale.

Jedna z daczy w Miroszewie.

W Nowym Warpnie ciągle remonty.

Tak jest oznakowany szlak w kierunku na Rieth - jak mogłem go kiedyś przeoczyć ?

Kościół w Rieth.

To już z Pilchowa - żółknące liście podświetlone zachodzącym słońcem.
Mało zdjęć z Niemiec , bo bałem się, że nie starczy mi czasu na powrót w jasny dzień.
- DST 132.00km
- VMAX 31.50km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Wheeler 3700 LT Trekking
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
"Tak jest oznakowany szlak w kierunku na Rieth - jak mogłem go kiedyś przeoczyć ?"
Patrząc na jakość "drogi" rowerowej z Polski do Rieth sądzę, że Twoja podświadomość chciała Cię obronić przed traumatycznymi doświadczeniami ;))). Misiacz - 21:37 piątek, 30 września 2011 | linkuj
Patrząc na jakość "drogi" rowerowej z Polski do Rieth sądzę, że Twoja podświadomość chciała Cię obronić przed traumatycznymi doświadczeniami ;))). Misiacz - 21:37 piątek, 30 września 2011 | linkuj
a dzień coraz krótszy ....niestety ...i niedługo albo po ciemku , albo trochę krócej ! :))) pozdrawiam was wszystkich ! :)
tunislawa - 20:49 poniedziałek, 26 września 2011 | linkuj
W niedziele pogoda była tak fantastyczna, że niejednego nastroiła do bicia rekordów.
srk23 - 14:33 poniedziałek, 26 września 2011 | linkuj
Dystans godny podziwu. Jesień już coraz bardzie kolorowa, lubię tę porę roku (jeśli nie zimna i bardzo deszczowa) tak samo jak wiosnę :)
rowerzystka - 23:12 niedziela, 25 września 2011 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!