Informacje

  • Wszystkie kilometry: 234723.00 km
  • Km w terenie: 290.00 km (0.12%)
  • Czas na rowerze: brak danych.
  • Prędkość średnia: brak danych.
  • Suma w górę: 3535 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy jotwu.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Po mieście.

Dystans całkowity:28484.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Maksymalna prędkość:39.90 km/h
Suma podjazdów:1556 m
Maks. tętno maksymalne:24 (8 %)
Suma kalorii:223079 kcal
Liczba aktywności:1357
Średnio na aktywność:20.99 km
Więcej statystyk
Niedziela, 13 czerwca 2010 Kategoria Po mieście.

Las Arkoński i nic ponadto.

Pochmurno i chłodno ale jak widać nie było to dla mnie dopingiem, by gdzieś dalej pojechać. Rowerowe lenistwo ma też swoje dobre strony, bo można spotkać sympatyczne osoby i spokojnie z nimi porozmawiać a nie gnać po kolejne 50, 60, 80 czy 100 km.
Czwartek, 10 czerwca 2010 Kategoria Po mieście.

Tylko po mieście.

W centrum miasta załatwiałem dziś sprawy osobiste i wcale nie dlatego, że dzień był upalny. W takie dni jeździ się znakomicie, pęd wiatru łagodzi wysokie temperatury.
Niedziela, 6 czerwca 2010 Kategoria Po mieście.

Po południu marnie mi się jeździ.

To co napisałem w tytule jest szczerą prawdą - jeśli mam gdzieś dalej pojechać, to z pewnością zrobię to przed południem. Dziś zaliczyłem tylko wypad do lasu. Może to przez wreszcie letnie temperatury ?
Środa, 2 czerwca 2010 Kategoria Po mieście.

Spacer w spacerowym tempie.

Istotnie tak było. Po dniu przerwy na krótko pojechałem do centrum a potem spokojnie pojeździłem sobie po Lasku Arkońskim aż do czasu, gdy znowu zaczęło brakować powietrza w tylnym kole mimo, że parę dni temu wymieniłem zarówno oponę, jak i dętkę. Vis maior.

A na zdjęciu efektowny krzew o nazwie tamaryszek.
Poniedziałek, 31 maja 2010 Kategoria Po mieście.

Maj za nami, może czerwiec będzie lepszy ?

Cały maj był w Szczecinie mokry i chłodny, mimo to sporo kilometrów przejechałem (od czasu gdy jestem w BIKESTATS najwięcej, bo 1300). Dziś po porannym wypadzie do centrum miasta (wiadomo zakupy) pojeździłem trochę po lesie.
Wtorek, 25 maja 2010 Kategoria Po mieście.

Miasto i las, pół na pół.

Po wczorajszej przerwie na prace przy przydomowej zieleni dziś z przyjemnością wsiadłem na rower ale było to trochę kręcenia się z konieczności po mieście oraz dla przyjemności po Lasku Arkońskim. W mieście wstąpiłem do sklepu rowerowego, by kupić oponę i dętkę, bo tradycyjnie w tylnym kole miałem przebitą dętkę.
Środa, 19 maja 2010 Kategoria Po mieście.

Leśny spacer.

Dziś sobie odpuściłem i po południu trochę pokręciłem się po lesie, przy tym miałem sympatyczne spotkanie z Jerzym Skarżyńskim, ongiś świetnym biegaczem na długich dystansach.
Wtorek, 4 maja 2010 Kategoria Po mieście.

Tu i ówdzie.

Przed południem załatwiałem w centrum sprawy osobiste, potem jednak pojechałem do ogrodnictwa w Wołczkowie, a po południu skusił mnie skutecznie Łukasz propozycją wycieczki wokół jeziora Głębokie, wcześniej jednak trzeba było usprawnić jego rower poprzez zakup sztycy. Jechało się całkiem miło, bo wreszcie ma stabilne siodełko i to na odpowiedniej wysokości.

Na zdjęciu fragment jeziora Głębokie, niestety było dość spore zachmurzenie i fotka jest mało wyrazista. W głębi widać aerator do napowietrzania wody jeziora.
Wtorek, 27 kwietnia 2010 Kategoria Po mieście.

Więcej ulicami, niż alejkami.

Tak jak w tytule - po obfitych opadach deszczu i znacznym ochłodzeniu, do tego przy wietrze wcale nie miałem ochoty na dłuższą jazdę, zwłaszcza że cały czas zanosi się na kolejny deszcz. Uczciwie nie podaję szybkości max, bo licznik w bliskim kontakcie z przejeżdżającymi tramwajami podaje mi bardzo wysokie wartości. Może ktoś wie, jak się przed tym zabezpieczyć ?
Poniedziałek, 26 kwietnia 2010 Kategoria Po mieście.

Miasto i las.

Pogoda była dziś bez zarzutu, lecz ze względów rodzinnych wykluczona była dłuższa wycieczka poza miasto, stąd też znaczną część przedpołudnia kręciłem się po leśnych alejkach, gdzie w końcu zgubiłem pęk kluczy do mieszkania. Pan Guzikowski z placu Grunwaldzkiego ma uprawnienia z policji do pomocy w takich sprawach, dostał się do mieszkania (200 złotych) gdzie miałem zapasowy komplet kluczy, który w jego warsztacie posłużył do wykonania kopii. A że wszędzie jeździłem na rowerze, więc niespodziewanie zebrało się tyle kilometrów, co ma bieg maratoński. Późnym wieczorem zaczął padać deszcz ale byłem już w domu. Nie opuszcza mnie fatalna passa, staram się jednak myśleć optymistycznie.

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl