Informacje

  • Wszystkie kilometry: 236046.00 km
  • Km w terenie: 290.00 km (0.12%)
  • Czas na rowerze: brak danych.
  • Prędkość średnia: brak danych.
  • Suma w górę: 3535 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy jotwu.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Niedziela, 10 lipca 2011 Kategoria Wokół Szczecina

Dziś spokojniej.

Mimo dość pesymistycznych prognoz pogody (miały być burze) dzień był spokojny i bez pogodowych niespodzianek. Spacerowo przejechałem pętlę jasienicką, z tym że tuż za Siedlicami skręciłem w kierunku Dębów Bogusława, by poprzez Warszewo ulicą Duńską, obok budowy obwodnicy śródmiejskiej wrócić do domu.

Coś dziwnego dzieje się tego roku z bocianami, bo zmieniają położenie swych gniazd. Tak było na Warszewie przy kościele ale tak też w Tatyni, gdzie w pobliżu dużego gniazda bocian utworzył nowe na kominie.

Spokojna uliczka w Jasienicy (obecnie to już dzielnica Polic), w głębi zabytkowy kościół.

Fragment ulicy Duńskiej ze ścieżką rowerową zarastającą trawą na obrzeżach.
Sobota, 9 lipca 2011 Kategoria Niemcy

Pasewalk godzina 11:00.

Pogoda o poranku była znakomita, więc dość wcześnie ruszyłem przez Głębokie, Buk, Blankensee, Pampow, Boock do Rothenklempenow skąd już było 16 km do Pasewalku przez miejscowość Koblentz. Kiedy dojechałem do Pasewalku (godzina 11:00) niebo zachmurzyło się i zapowiadało się na deszcz, może nawet na burzę, bo było parno dlatego też nie zwiedzałem Pasewalku (a szkoda), lecz przez Rossow dojechałem do Löcknitz - ciągle zapowiadało się na deszcz.Droga powrotna to Rothenklempenow, Blankensee, Buk itd. Nieomal się wypogodziło i obyło się bez deszczu.

To chyba czapla na beczce, na jeziorze Głębokie.

Poranna toaleta bocianów.

Oprócz bocianów są też jednak i inne stworzenia.

Na przykład taka elegancka lama z Blankensee.

Ale jak nie zrobić zdjęcia tak uroczej rodzinie bocianiej. Tu wietrzenie skrzydeł.

Charakterystyczny obiekt z Pasewalku. Widać jak zbierają się ciemne chmury.

Siłownie wiatrowe w szeregu.

Rossow - stare (kościół) i nowe (wiatraki w tle).
Piątek, 8 lipca 2011 Kategoria Po mieście.

Tym razem nie przesyt roweru, lecz deszcz mnie unieruchomił.

Pół dnia padało, więc dopiero po południu krotki wypad na Pomorzany do Tesco na weekendowe zakupy. Niestety nie lubię wieczornych wypadów za miasto może dlatego, że ruch na szosach jest ogromny.
Czwartek, 7 lipca 2011 Kategoria Wokół Szczecina

Przesyt roweru.

To chyba niezbyt wyraźna pogoda sprawiła, że dziś zupełnie nie miałem ochoty na dłuższą jazdę a może faktycznie trochę przesadziłem z intensywnością jazdy ? Odwiedziłem Tanowo, Bartoszewo, przejeżdżałem przez Żółtew (stadnina koni) i lasem wróciłem do domu.

Trochę inne ujęcie niż wczorajsze Ptaków Hasiora.

Leśne rozlewiska tuż za Stadniną Koni w osadzie Żółtew.
Środa, 6 lipca 2011 Kategoria Wokół Szczecina

Pod Buk i z powrotem.

Dziś przed południem miałem rodzinna wizytę, więc na dłuższą wycieczkę zabrakło czasu. Pojechałem pod Buk i z powrotem tylko po to, by przekroczyć 7000 km w tym roku.

To widok z parku Kasprowicza.

I z jeziora o nazwie Głębokie.
Wtorek, 5 lipca 2011 Kategoria Niemcy

Przebicie dętki po raz pierwszy w tym roku.

Doskonała pogoda zachęciła mnie na kolejny wypad na niemiecką część przygraniczną. Przez Gumieńce, Warzymice, Karwowo, Smolęcin dojechałem pod Barnisław, by tuż przed tą miejscowością skręcić polną drogą pod żwirowisko, już po stronie niemieckiej. W Nadrensee podziwiałem coraz większa ilość aut z rejestracją szczecińską - tam chyba więcej Polaków, niż Niemców. Nie będę wymieniał tu kolejnych miejscowości, przez które przejeżdżałem, bo z reguły są te same co zwykle. Niezwykłe było jednak to, że pomimo faktu, że w sakwie zawsze mam wyśmienitą mapkę terenów przygranicznych, to dziś zdecydowałem się dojechać do Löcknitz opierając się na swojej intuicji terenowej mimo, że od lat wiem, że to się zwykle kończy nietypowo.Tak też było, bo wylądowałem w Penkun a po drodze miałem po raz pierwszy w tym roku okazję, by wymieniać przebita dętkę, oczywiście w tylnym kole, bo to trudniej. Przy okazji "tułaczki" po świetnych drogach nimieckich dwa razy przejeżdżałem przez miejscowość Krackow ale w końcu dotarłem do Löcknitz, gdzie parę rzeczy kupiłem w miejscowym Netto. Powrót tradycyjny czyli przez Boock, Blankensee, Byk, Dobra itd. Antypolski napis na murze w Löcknitz nadal jest.

To widok na wiatraki jeszcze spod Smolęcina.

Dość ciasno w bocianim gnieździe w Smolęcinie.

Żwirowisko już po stronie niemieckiej.

To chyba żuraw ?

Z przyjemnością śmiga się po takich drogach, że już nie wspomnę o widokach.

A to już fotka z krańcowej części wycieczki czyli z Penkun.

Dojazd do Retzin - pogoda nadal dopisuje.

rzadki widok - prace konserwacyjne na maszcie siłowni wiatrowej.

Ten sam moment ale przy innym ustawieniu obiektywu aparatu.

Może ktoś się skusi ?
Poniedziałek, 4 lipca 2011 Kategoria Wokół Szczecina

Nie padało.

Co prawda dzień wcale nie zapowiadał się zbyt pięknie, bo poranek był pochmurny ale potem było coraz lepiej, pojawiło się słońce a wiatr był ledwo widoczny. Przejechałem trasę, którą umownie nazwałem "pętlą jasienicką" czyli przez Tanowo, Tatynię, Jasienicę do Polic a powrót przez Siedlice ale tym razem nie pojechałem przez Leśno Górne, lecz lasem koło Dębów Bogusława aż do Białej Leśniczówki, skąd już tylko 5 km do domu.

Dorodny pies z Pilchowa.

Tanowo - postępująca ruina.

Na koniec kwiatki.
Niedziela, 3 lipca 2011 Kategoria Po mieście.

Spacer od Wałów Chrobrego po Bezrzecze.

Rano było pochmurno i zanosiło się na deszcz, więc nie zdecydowałem się na dalszą wycieczkę. Pojechałem na Wały Chrobrego, by zobaczyć Kruzenszterna, rosyjski żaglowiec. Potem przez Niebuszewo do Lasku Arkońskiego i przez Głębokie, Wołczkowo, Bezrzecze dotrzeć do domu wtedy, gdy pogoda zdecydowanie się poprawiła i pokazało się słońce.

Urząd Miasta Szczecin w lipcowe przedpołudnie.

Plac Żołnierza Polskiego i Kaskada w budowie.

Ciasno nad Odrą.

Rosyjski żaglowiec (największy na świecie) Kruzensztern.

Żaglowiec z bliska.

Rysunkowa wersja Kruzenszterna, Olympus tak potrafi.

Na koniec fragment rozkopanego Szczecina - remont ulicy Krasińskiego.
Piątek, 1 lipca 2011 Kategoria Wokół Szczecina

Od Bramy Portowej po Bobolin.

Po odwiedzinach u znajomych w centrum Szczecina (stąd Brama Portowa w tytule) przez Gumieńce, gdzie mimochodem trafiłem na ulicę Bronowicką, tam od lat jest przygotowywany teren na nowy cmentarz miejski (wygląda to kiepsko)pojechałem już tradycyjnie do Warzymic a potem przez Karwowo, Smolęcin, Barnisław, Warnik. Bobolin, Stobno, Mierzyn, znowu Gumieńce - do domu. Uff - więcej miejscowości, niż przejechanych kilometrów. Nadal wiał dość uciążliwy wiatr, chyba z północnego - zachodu.

Brama Portowa - widok z kładki nad ulicą Wyszyńskiego.

A to bocian ze Smolęcina.

Osiedle Reda. Było pochmurno ale nie padało.

Pod Barnisławem.
Czwartek, 30 czerwca 2011 Kategoria Wokół Szczecina

Wiało.

Rano było ciepło, słonecznie ale wiał dość silny wiatr północno - zachodni a po południu zachmurzyło się i ochłodziło a wiatr był znacznie silniejszy. Moja wycieczka to przez Tanowo do Trzebieży a powrót przez Police i Siedlice.

Na zdjęciu Goplana o poranku, prawie poranku.

To rzadki przypadek, że na ulicy Miodowej nie widać samochodów.

Przystań w Trzebieży.

Kościół w Trzebieży.

W południe na plaży w Trzebieży było ciepło i sympatycznie.

A gdzie rowerzyści ?

Co się gapisz ? To do mnie.

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl