Informacje

  • Wszystkie kilometry: 235089.00 km
  • Km w terenie: 290.00 km (0.12%)
  • Czas na rowerze: brak danych.
  • Prędkość średnia: brak danych.
  • Suma w górę: 3535 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy jotwu.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Środa, 5 maja 2010 Kategoria Niemcy

Od szronu o świcie, po 13 stopni w południe.

Jeszcze o siódmej rano na dachach garaży widać było szron, potem wyszło słońce i było cieplej. Przez Gumieńce, Skarbimierzyce i Lubieszyn pojechałem do Loecknitz. Powrót tą samą drogą, przy czym w centrum Szczecina zrobiłem uzupełniające zakupy. Dziś wiatr nie był dla mnie łaskawy, bo wiał z północnego zachodu. W Loecknitz przestał funkcjonować sklep sieci Plus, w jego miejsce jest drugi obiekt sieci Netto.

Na horyzoncie wiatraki energotwórcze, czysta ekologia.

Częsty widok z terenu przygranicznego Niemiec - duże stada bydła.

Tablica informacyjna tuż przed wjazdem do Loecknitz.
Wtorek, 4 maja 2010 Kategoria Po mieście.

Tu i ówdzie.

Przed południem załatwiałem w centrum sprawy osobiste, potem jednak pojechałem do ogrodnictwa w Wołczkowie, a po południu skusił mnie skutecznie Łukasz propozycją wycieczki wokół jeziora Głębokie, wcześniej jednak trzeba było usprawnić jego rower poprzez zakup sztycy. Jechało się całkiem miło, bo wreszcie ma stabilne siodełko i to na odpowiedniej wysokości.

Na zdjęciu fragment jeziora Głębokie, niestety było dość spore zachmurzenie i fotka jest mało wyrazista. W głębi widać aerator do napowietrzania wody jeziora.
Niedziela, 2 maja 2010 Kategoria Wokół Szczecina

Runda z Łukaszem przez Police do Tatyni.

Raczej niespodziewanie chęć jazdy ze mną zadeklarował Łukasz, na dość kiepskim rowerze. Pojechaliśmy przez Pilchowo , Siedlice, Police (wizyta w Lidlu na drobne zakupy), Jasienicę, Wieńkowo do Tatyni. Po krótkim pobycie w sklepie ruszyliśmy w kierunku Tanowa, ponieważ jednak siodełko roweru Łukasza zaczęło zmieniać położenie musieliśmy wrócić do Tatyni, by tam pożyczyć narzędzia do właściwego ustawienia siodełka. Powrót przez Tanowo, Pilchowo, las - tam znowu powtórzyły się kłopoty siodełkowe. Tak to jest jak kupuje się używany rower i jeździ się bez narzędzi. W sumie jazda we dwóch ma jednak swoje dobre strony.
Sobota, 1 maja 2010 Kategoria Niemcy

Endorfiny - hormony szczęścia.

Jak się dysponuje odpowiednią ilością czasu, to zaliczenie "setki" to nie problem. Po przygnębiających dniach dziś skorzystałem z dobrej pogody i ruszyłem przez Pilchowo, Tanowo do Tatyni, gdzie pogadałem z właścicielem sklepu, Jurkiem, kupiłem środek wzmacniający Plussz(z guaraną) i ruszyłem dalej. Dębostrów, Uniemyśl, Trzebież, Brzóżki, Warnołęka, Nowe Warpno. W pobliżu Nowego Warpna mijałem parę wycieczek bikerów z Niemiec (bardzo elegancko się zachowują, uśmiechy, pozdrowienia itp). Parę zdjęć w Nowym Warpnie i powrót w kierunku Dobieszczyna (12 km). Ten odcinek drogi od lat jest w fatalnym stanie. Dojechałem do Dobieszczyna, na liczniku było 70 km i dość wczesna godzina, zatem ruszyłem przez granicę w kierunku Hintersee. Niemiecka policja tu kontrolowała kierowców, mnie nie zatrzymali. Ścieżką rowerową do Glashutte, potem szosą do Grunhof, a następnie do Pampow. Na przejściu granicznym w Blankensee licznik wskazał mi, że od Dobieszczyna jest 22 km. Dalej tradycyjnie, Dobra, Pilchowo, brzegiem jeziora Głębokie i lasem do domu. Nastrój znacznie lepszy, no i sportowa satysfakcja.


Ośrodek Żeglarski w Trzebieży.

Widok z Nowego Warpna na port w Altwarp (Niemcy).

A tu już widok spod miejscowości Pampow.

Droga (urocza) pod Pampow.

To ta sama droga ale w innej perspektywie.
Środa, 28 kwietnia 2010 Kategoria Niemcy

Przy granicy.

Dziś temperatura wahała się od ośmiu do osiemnastu stopni, było słonecznie a wiatr nie był uciążliwy. Pojechałem przez Tanowo do Dobieszczyna, skąd (4.6 km) do miejscowości Stolec, by zgodnie ze wskazówkami któregoś ze szczecińskich bikerów (dzięki wyjątkowej bystrości i świetnej pamięci kolegi o nick'u meak wiem już, że wskazówki pochodziły od Misiacza, któremu dziękuję za precyzyjny opis trasy) skręciłem polną drogą przez granicę do miejscowości Pampow. Droga tylko początkowo była polna, potem brukowana a dalej był już dobry asfalt. Z Pampow do Blankensee, potem Dobra - ulicą graniczną do Lubieszyna ( uwaga, droga jest w generalnym remoncie i jest zakaz wjazdu - musiałem wysłuchiwać cierpkich uwag ze strony pracujących tam robotników), Dołuje, Skarbimierzyce, Mierzyn, Krzekowo a potem dom. Jak na mnie sporo kilometrów ale bez większego wysiłku - tylko pić się chciało. Tym razem nie wziąłem ze sobą aparatu fotograficznego, szkoda.
Wtorek, 27 kwietnia 2010 Kategoria Po mieście.

Więcej ulicami, niż alejkami.

Tak jak w tytule - po obfitych opadach deszczu i znacznym ochłodzeniu, do tego przy wietrze wcale nie miałem ochoty na dłuższą jazdę, zwłaszcza że cały czas zanosi się na kolejny deszcz. Uczciwie nie podaję szybkości max, bo licznik w bliskim kontakcie z przejeżdżającymi tramwajami podaje mi bardzo wysokie wartości. Może ktoś wie, jak się przed tym zabezpieczyć ?
Poniedziałek, 26 kwietnia 2010 Kategoria Po mieście.

Miasto i las.

Pogoda była dziś bez zarzutu, lecz ze względów rodzinnych wykluczona była dłuższa wycieczka poza miasto, stąd też znaczną część przedpołudnia kręciłem się po leśnych alejkach, gdzie w końcu zgubiłem pęk kluczy do mieszkania. Pan Guzikowski z placu Grunwaldzkiego ma uprawnienia z policji do pomocy w takich sprawach, dostał się do mieszkania (200 złotych) gdzie miałem zapasowy komplet kluczy, który w jego warsztacie posłużył do wykonania kopii. A że wszędzie jeździłem na rowerze, więc niespodziewanie zebrało się tyle kilometrów, co ma bieg maratoński. Późnym wieczorem zaczął padać deszcz ale byłem już w domu. Nie opuszcza mnie fatalna passa, staram się jednak myśleć optymistycznie.
Niedziela, 25 kwietnia 2010 Kategoria Wokół Szczecina

Na smutek i żal - rower.

Bezrzecze - Wołczkowo - Dobra - Wołczkowo - Głębokie - Park Arkoński i dom. Jednak po południu musiałem pojechać do centrum, by wysłać pilną kartkę pocztową do Łukasza.
Sobota, 24 kwietnia 2010 Kategoria Wokół Szczecina

Pod Kombinat Chemiczny w Policach.

Tym razem pojechałem do Polic przez Puszczę Wkrzańską. Od Głębokiego lasem do Polany Harcerskiej, następnie do Dębów Bogusława - 2 km w dól fatalną drogą leśną do Siedlic, skąd przez Police pod Kombinat Chemiczny. Powrót przez brzeg Polic, Siedlice, Leśno Górne, Pilchowo, Głębokie do domu. Dzień słoneczny, prawie bez wiatru.


To jest dość nudne, że co pewien czas powtarzam zdjęcia z Kombinatu Chemicznego w Policach ale dziś było takie ładne niebo a do tego gęste dymy, że nie mogłem się powstrzymać, by kolejny raz zrobić tam fotki. Widać Kombinat nadal funkcjonuje, chociaż jest od dawna na skraju bankructwa.
Piątek, 23 kwietnia 2010 Kategoria Po mieście.

Parki i lasy.

Spokojnie pojeździłem po parku Kasprowicza a potem do Pilchowa, by stamtąd skręcić przez las do jeziora Głębokie.

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl