Informacje

  • Wszystkie kilometry: 235089.00 km
  • Km w terenie: 290.00 km (0.12%)
  • Czas na rowerze: brak danych.
  • Prędkość średnia: brak danych.
  • Suma w górę: 3535 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy jotwu.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wtorek, 8 grudnia 2009 Kategoria Wokół Szczecina

Duża pętla sławoszewska.

Dziś przed południem przejechałem pętlę sławoszewską powiększoną o miejscowość Buk. Czyli Głębokie - Dobra - Buk - Dobra - Grzepnica - Sławoszewo - Bartoszewo - Głębokie. Dzień pochmurny ale bez opadów i dość ciepło, jak na 8 grudnia.
Poniedziałek, 7 grudnia 2009 Kategoria Po mieście.

Tylko centrum miasta.

Rewelacyjna pogoda, ponieważ jednak nie mam zamiaru śrubować swego rekordu życiowego jeśli chodzi o ilość kilometrów przejechanych w ciągu roku, więc ograniczyłem się do krótkiego wypadu do centrum (wizyta u koleżanki, a także w salonie rowerowym w celu kupna opony i dętki).
Niedziela, 6 grudnia 2009 Kategoria Wokół Szczecina

Miła niedziela.

Po wczorajszych przygodach dętkowych z lekkim strachem na duszy pojechałem przez Rondo Hakena, Rajkowo, Warzymice, Będargowo, Dołuje a potem trasą, gdzie regularnie napastują mnie psy, czyli przez Redlicę do Bezrzecza, skąd przez las do domu. Tym razem bez awarii ale jutro kupię nową oponę i dętkę.

Jako że bardzo lubię goszczące u nas przez zimę gawrony, więc kiedy zobaczyłem jak masowo coś wygrzebują ze zoranej ziemi, to zrobiłem powyższe zdjęcie.
Sobota, 5 grudnia 2009 Kategoria Wokół Szczecina

To się zaczyna robić nudne.

Nieco później niż zwykle pojechałem na Bezrzecze, a potem Redlica. Wąwelnica, Dołuje, Lubieszyn, ulicą Graniczną do Dobrej i tu zaczęła się przygoda z dętką w tylnym kole - pompowałem kilka razy, jechałem kilkaset metrów, by wreszcie dojechać do domu bez powietrza.

Wyjrzało słońce, więc zrobiłem zdjęcie dolnej części Bezrzecza.
Piątek, 4 grudnia 2009 Kategoria Po mieście.

Osów, Pilchowo - to tylko spacer.

Tak jak w tytule - chłód, pochmurne niebo, więc zabrakło ochoty na dłuższy wypad za miasto. Maksymalna prędkość, wysoka jak na mnie ale to dzięki ulicy Miodowej o dość sporym spadzie.

Na zdjęciu rozbudowujące się seminarium przy ulicy Pawła VI.
Czwartek, 3 grudnia 2009 Kategoria Po mieście.

Tym razem nawet nie dojechałem do lasu.

Całkiem sympatyczny dzień, bo bez opadów i wiatru, chociaż rano drogi były oszronione. Nie pojechałem gdzieś za miasto, lecz kręciłem się mieście załatwiając drobne sprawy.


Całe stada wróbli (chyba nie tylko wróbli) żerują na żywopłocie i ogniku przed moim domem ale nie sposób złapać na zdjęciu takie stadko, bo ptaszki są ogromnie płochliwe a na mojej ulicy, aczkolwiek spokojnej, ciągle przejeżdża auto albo ktoś przechodzi.
Środa, 2 grudnia 2009 Kategoria Wokół Szczecina

Kozi ogródek.

Dziś nie padało ale było już znacznie chłodniej. Po wczorajszej rozłące z rowerem (fatalna pogoda) dziś przejechałem pętlę sławoszewską, z tym że w drodze powrotnej szpetnie wybłociłem się jadąc ulicą Zieloną w Wołczkowie, by wreszcie sprawdzić gdzie i jak funkcjonuje "Kozi ogródek".

Powoli nabiera tempa budowa nowego osiedla na skraju Grzepnicy - widok powyżej.

Po błocie wreszcie dojechałem do Koziego ogródka.

Stado kóz jest imponujące i ma do dyspozycji ogromną łąkę.

A tu wróbelek na moim, świeżo przyciętym żywopłocie obfitującym w świeże owoce.
Poniedziałek, 30 listopada 2009 Kategoria Po mieście.

Od centrum miasta, po Głębokie.

Przed południem zakupy w Cetusie (sympatyczna obsługa, świetny wybór towarów) a potem wypad do Lasu Arkońskiego. Nie wysilałem się a jazda bez ciułania kilometrów też ma swój urok. Na moment stanąłem w Parku Kasprowicza, by zrobić zdjęcie późnej jesieni w tym miejscu.
Niedziela, 29 listopada 2009 Kategoria Niemcy

Śladami odkrywcy !

Kiedy rano wyjeżdżałem z domu, to padał lekki deszcz, który towarzyszył mi aż do Tanowa. Tam właśnie zastanawiałem się czy jechać setny raz przez Tatynię, czy też może sprawdzić w Myśliborzu Wielkim trasę do Hintersee, odkrytą przez kolegę bikera o nick'u "meak". Dojechałem do Dobieszczyna, deszcz nadal siąpił ale już nie miałem woboru - 6 km po fatalnej drodze do Myśliborza tylko z nazwy Wielkiego. Przestało padać ale czekała mnie przeprawa przez błotnistą, rozjeżdżoną leśną drogą do Hintersee. Teraz nadal miałem dwa warianty - powrót przez Dobieszczyn i Tanowo (bardzo nie lubię wracać tą samą drogą) czy też wracać przez Glashutte, Grunhoff, Penkun, Blankensee. Wybrałem wariant niemiecki. W drodze powrotnej nieco przeszkadzał wiatr ale pogoda zdecydowanie się poprawiła, więc w dobrym nastroju wróciłem do domu przez Dobrą, Wołczkowo (widziałem ulicę Zieloną ale jest to polna droga, no i czas mocno naglił, więc nie zaglądnąłem do koziej hodowli ) do Głębokiego i Aleją Wojska Polskiego (nie lasem) wróciłem do domu.

Myślibórz Wielki to leśne dacze. W głębi jezioro przez które przebiega formalna granica.

Na zdjęciu fragment niemieckiego zwierzyńca między Blankensee a Penkun. Miło popatrzeć.
Sobota, 28 listopada 2009 Kategoria Wokół Szczecina

Rajkowo, Ostoja.

Co prawda gdy wyjeżdżałem z domu spadło parę kropli deszczu ale potem było już bez opadów. Przejechałem przez centrum, następnie ulicą Ku Słońcu ( faktycznie ścieżka rowerowa bardzo się tam przyda) do ostatniej bramy cmentarza, przez cmentarz, następnie do Ronda Hakena, potem Rajkowo, Ostoja, Gumieńce, no i bez wypadu do lasu, do domu.

Końcówka ulicy Mieszka I.

Tak wygląda część Szczecina z miejscowości Ostoja. W centrum Radisson.

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl