Informacje

  • Wszystkie kilometry: 234723.00 km
  • Km w terenie: 290.00 km (0.12%)
  • Czas na rowerze: brak danych.
  • Prędkość średnia: brak danych.
  • Suma w górę: 3535 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy jotwu.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Niemcy

Dystans całkowity:54966.40 km (w terenie 50.00 km; 0.09%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Maksymalna prędkość:42.40 km/h
Suma podjazdów:1979 m
Suma kalorii:895823 kcal
Liczba aktywności:858
Średnio na aktywność:64.06 km
Więcej statystyk
Wtorek, 29 czerwca 2010 Kategoria Niemcy

Blisko 30 stopni C.

Przez Lubieszyn, Bismark potem jak to jest napisane na niemieckiej strzałce "Droga wedrowna" do Ploewen i do Loecknitz.Powrót przez Book, Blankensee, Buk, Dobrą, Głębokie i lasem do domu.
Czwartek, 3 czerwca 2010 Kategoria Niemcy

Świetna pogoda, więc do Niemiec.

Bezchmurne niebo zachęciło mnie dziś do dłuższej wycieczki ale kiedy dotarłem do Dobrej (przez Głębokie i Wołczkowo) z obłoków na ziemię sprawdziła mnie konieczność wymiany dętki, oczywiście w tylnym kole. Przypomnę, że parę dni temu w tym kole wymieniłem i dętkę i oponę.Po wymianie dętki pojechałem przez Buk do Blankensee, skąd pojechałem w kierunku Mewegen (wcześniej oglądnąłem położone w lesie jezioro o nazwie Schwarzer see. Potem przez Boock dojechałem do Loecknitz. Z czasów młodości zapamiętałem, że stamtąd jest blisko do Brussow, teraz jednak okazało się, że jest to "aż" 10 km, bo nie te lata, stąd aż. Wiatr w plecy, więc dojechałem do Brussow, gdzie jednak niczego godnego szczególnej uwagi nie zauważyłem. Powrót do Loecknitz a potem tradycyjną trasą do Lubieszyna (na drodze do Ploewen znowu spacerował chyba ten sam co kiedyś bocian), dalej Dołuje, Redlica, Bezrzecze i do domu.

Uroczy staw w głębi lasu tuż przed Mewegen.

Tablica przy tym jeziorze.

To mało ciekawa miejscowość, a może się mylę ?

Na wszystkich wzgórzach w Niemczech wiatraki - a u nas ?

Sympatyczne zwierzątko, które mi się bacznie przyglądało.

Mój stary znajomy na drodze do Ploewen - w tym samym miejscu niedawno zrobiłem mu zdjęcie na tle kwitnącego rzepaku.
Sobota, 29 maja 2010 Kategoria Niemcy

Siedem kilometrów przez Niemcy.

Korzystając ze sprzyjającej pogody pojechałem na Bezrzecze, skąd przez Wołczkowo, Dobrą do miejscowości Łęgi. W Łęgach jest ulica Zachodnia (polna droga) która dojechałem do szosy na Stolec. W Stolcu zdecydowałem się nie jechać na Dobieszczyn, lecz wracać przez Niemcy i stąd się wzięło te siedem kilometrów w tytule. Dojechałem do Pampow, potem Blankensee i dalej do przejścia granicznego pod Bukiem. Powrót tradycyjną trasą czyli Dobra, Głębokie i lasem do domu.
Pod Bukiem zdążyłem zrobić zdjęcia, po którym Olympus poinformował mnie, że akumulatorki uległy wyczerpaniu. Szkoda, bo dzień był słoneczny.

Na zdjęciu chmury nad Bukiem.
Środa, 26 maja 2010 Kategoria Niemcy

Wzdłuż granicy.

Po zimnej nocy dzień jest słoneczny, wietrzny i nawet ciepły. Pojechałem rano do Media Markt z nadzieją, że kupię tam monitor 22" LG ale mina mi zrzedła gdy zobaczyłem cenę zdecydowanie wyższą, niż w sklepach internetowych, więc "zdruzgotany" (oczywiście żartuję) pojechałem przez Rondo Hakena, Warzymice, Karwowo, Smolęcin, Barnisław, Warnik (tu już było widać słupki graniczne) do Bobolina, gdzie przekroczyłem granicę wjeżdżając do miejscowości Schwennenz, potem Grambow, skąd fatalną drogą (kostka) do Lubieszyna. Dalej Dołuje, Bezrzecze, Wołczkowo, Głębokie i lasem do domu. Było słonecznie ale spodziewając się zakupów nie wziąłem ze sobą aparatu fotograficznego.
Czwartek, 20 maja 2010 Kategoria Niemcy

Do Schwennenz i dalej.

Tuż przed miejscowością Bobolin przekroczyłem granicę i wjechałem do Niemiec. Wpierw była miejscowość, której nazwę podałem w tytule, potem Grambow, Ramin, Retzin i Loecknitz. Co prawda nie planowałem wizyty w Loecknitz ale skoro miałem aż 8 euro, to wstąpiłem do sklepu sieci Rewe po coś do jedzenia. Powrót tradycyjną trasą czyli przez Boock, Blankensee, Buk, Dobrą, Głębokie i lasem do domu. Całkiem miła wycieczka, chociaż wstępnie miałem w planie pojechać z Ramin do (Linken) Lubieszyna, było ciepło, wiatr był znośny, więc mimo zbierających się chmur pojechałem dłuższą trasą.


Wtorek, 11 maja 2010 Kategoria Niemcy

Znowu do Loecknitz.

Faktycznie znowu pojechałem do podanej w tytule miejscowości (nazwa jest napisana odmiennie, niż w rzeczywistości, bo po "L" jest "o" z umlautem czego nie umiem wprowadzić) ale nieco inaczej niż uprzednio. Głębokie - Dobra - Buk - Blankensee - Ploewen (ten sam błąd co w nazwie Loecknitz) - Loecknitz - Rothenklempenow - Grunhof ("u" z umlautem) - Pampow - Blankensee - Buk - Dobra - Wołczkowo - Głębokie i lasem do domu.

W centrum małej miejscowości Ploewen, trzy km od Loecknitz.

Ten bocian prawie się mnie nie bał, żałuję jednak, że kiedy zerwał się do lotu mnie nie udało się tego momentu uchwycić a locie prezentował się świetnie. Było to po niemieckiej stronie.
Sobota, 8 maja 2010 Kategoria Niemcy

Zmysł orientacji.

Poranek był pochmurny i chłodny, mimo to pojechałem przez Osiedle Zawadzkiego, Bezrzecze, Redlicę, Wawelnicę i następnie przekroczyłem granicę w Lubieszynie. Tuż przed miejscowością Bismark jest strzałka na Kutzowsee, z ciekawości pojechałem tą trasą. Początkowo była to świetna droga asfaltowa o szerokości ca 2.5 m, potem jednak asfalt zamienił się w drogę polną, dość rozjeżdżoną. Kiedy były rozjazdy wybierałem ten, który wg mnie miał mnie doprowadzić bądź to do Ploewen (tam jest Kutzowsee), bądź też do Blankensee. Po pewnym czasie wjechałem w ostępy leśne i ciągle nie było widać oczekiwanych miejscowości - ku mojemu zdumieniu pokazały się natomiast słupy graniczne a ja jechałem niemiecką stroną. Czasu miałem dużo więc tak jechałem ze 2 km, by wreszcie, po polskiej stronie zauważyć zabudowania. Natychmiast pojechałem w ich kierunku. Przechodzący panowie grzecznie mnie pozdrowili słowami "GUTEN TAG", co mnie mocno ubawiło. Wylądowałem na samym początku miejscowości Buk. Szczerze muszę się przyznać, że mimo iż od lat uprawiam turystykę, to mój zmysł orientacji praktycznie nie istnieje, zresztą w turystycznych wędrówkach niezmiennie korzystałem z wytyczonych szlaków, więc zwykle dochodziłem do celu. Rozbawiony pojechałem przez Dobrą, Grzepnicę, Sławoszewo, Bartoszewo, Pilchowo do Głębokiego, skąd lasem do domu. W drodze powrotnej pokazało się słońce, może wreszcie będzie majowo ?
Czwartek, 6 maja 2010 Kategoria Niemcy

Chłodno, wietrznie i pochmurno.

Przez Głębokie, Pilchowo (centrum rozkopane, ruch wahadłowy), Tanowo, Dobieszczyn - 4 km do szosy w kierunku na Loecknitz, Glashutte, Grunhof, Pampow, Blankensee, Buk, Dobra, Wołczkowo, Bezrzecze, Osiedle Zawadzkiego i do domu. Generalnie rzecz biorąc, to wiatr był północno - zachodni ale w drodze powrotnej, kiedy to powinien mi pomagać, to ja tej pomocy nie czułem.

Cztery kilometry od Dobieszczyna.

Osada około 2 km przez Glashutte, nie rozumiem niestety tekstu.

Info w pobliżu miejscowości Glashutte.

Powtórka zdjęcia sprzed paru dni - mała modyfikacja.
Środa, 5 maja 2010 Kategoria Niemcy

Od szronu o świcie, po 13 stopni w południe.

Jeszcze o siódmej rano na dachach garaży widać było szron, potem wyszło słońce i było cieplej. Przez Gumieńce, Skarbimierzyce i Lubieszyn pojechałem do Loecknitz. Powrót tą samą drogą, przy czym w centrum Szczecina zrobiłem uzupełniające zakupy. Dziś wiatr nie był dla mnie łaskawy, bo wiał z północnego zachodu. W Loecknitz przestał funkcjonować sklep sieci Plus, w jego miejsce jest drugi obiekt sieci Netto.

Na horyzoncie wiatraki energotwórcze, czysta ekologia.

Częsty widok z terenu przygranicznego Niemiec - duże stada bydła.

Tablica informacyjna tuż przed wjazdem do Loecknitz.
Sobota, 1 maja 2010 Kategoria Niemcy

Endorfiny - hormony szczęścia.

Jak się dysponuje odpowiednią ilością czasu, to zaliczenie "setki" to nie problem. Po przygnębiających dniach dziś skorzystałem z dobrej pogody i ruszyłem przez Pilchowo, Tanowo do Tatyni, gdzie pogadałem z właścicielem sklepu, Jurkiem, kupiłem środek wzmacniający Plussz(z guaraną) i ruszyłem dalej. Dębostrów, Uniemyśl, Trzebież, Brzóżki, Warnołęka, Nowe Warpno. W pobliżu Nowego Warpna mijałem parę wycieczek bikerów z Niemiec (bardzo elegancko się zachowują, uśmiechy, pozdrowienia itp). Parę zdjęć w Nowym Warpnie i powrót w kierunku Dobieszczyna (12 km). Ten odcinek drogi od lat jest w fatalnym stanie. Dojechałem do Dobieszczyna, na liczniku było 70 km i dość wczesna godzina, zatem ruszyłem przez granicę w kierunku Hintersee. Niemiecka policja tu kontrolowała kierowców, mnie nie zatrzymali. Ścieżką rowerową do Glashutte, potem szosą do Grunhof, a następnie do Pampow. Na przejściu granicznym w Blankensee licznik wskazał mi, że od Dobieszczyna jest 22 km. Dalej tradycyjnie, Dobra, Pilchowo, brzegiem jeziora Głębokie i lasem do domu. Nastrój znacznie lepszy, no i sportowa satysfakcja.


Ośrodek Żeglarski w Trzebieży.

Widok z Nowego Warpna na port w Altwarp (Niemcy).

A tu już widok spod miejscowości Pampow.

Droga (urocza) pod Pampow.

To ta sama droga ale w innej perspektywie.

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl