Informacje

  • Wszystkie kilometry: 234723.00 km
  • Km w terenie: 290.00 km (0.12%)
  • Czas na rowerze: brak danych.
  • Prędkość średnia: brak danych.
  • Suma w górę: 3535 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy jotwu.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Niemcy

Dystans całkowity:54966.40 km (w terenie 50.00 km; 0.09%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Maksymalna prędkość:42.40 km/h
Suma podjazdów:1979 m
Suma kalorii:895823 kcal
Liczba aktywności:858
Średnio na aktywność:64.06 km
Więcej statystyk
Czwartek, 11 listopada 2010 Kategoria Niemcy

Do Löcknitz.

Dobra pogoda zobligowała mnie do wypadu do Löcknitz - kolejno przez Berzecze, Wołczkowo, Dobrą, Buk do Blankensee, a potem Plöwen i Löcknitz. Droga powrotna to Boock skąd uroczą drogą przez pola do Mewegen, a potem Pampow, Blankensee, Dobra itd. Nie padało, wiatr był zachodni i było ciepło. Na marginesie dodam, że po otwarciu granic pesymiści twierdzili, że teraz Niemcy "wykupią" polskie ziemie itp - dziś w kilku gospodarstwach na trasie wycieczki widziałem generalne remonty domów, przy których stały auta z polską ( nie tylko szczecińską) rejestracją.
Niedziela, 31 października 2010 Kategoria Niemcy

Znowu do Niemiec.

Skorzystałem z ciągle świetnej pogody i kolejny dzień poświeciłem na jazdę skrajem Niemiec. Do Ronda Hakena, potem kolejno Warzymice, Karwowo, Smolęcin, Barnisław, Bobolin, Schwennenz, Grambow, Ramin, Löcknitz i powrót przez
Plöwen, Blankensee, Buk, Dobrą, Wołczkowo, Las Arkoński i dom.

Wśród mnóstwa rodzajów drobiu w Warzymicach, dziś wyróżniał się indor.

Liście już w dużym stopniu opadły, widać więc jak prezentuje się kościół w Bobolinie, tuż przy granicy z Niemcami.

Miejscowość Grambow i malutki staw z kaczkami.

Tablica z informacjami w trzech językach na temat przyrody w okolicach Ploewen.

Urocze sarenki, które widząc mnie z daleka niestety bardzo się oddaliły, nim udało mi się wyciągnąć z sakwy aparat fotograficzny. Tereny pod Blankensee.

Ścieżka rowerowa z Blankensee do granicy - końcowy jej odcinek.
Sobota, 30 października 2010 Kategoria Niemcy

Tym razem inaczej.

Dziś skorzystałem z pięknej pogody i pojechałem inaczej niż zwykle. Przez Berzecze, Redlicę dojechałem do przejścia granicznego w Lubieszynie (14 km od domu), by w obustronnym sznurze aut dojechać do Löcknitz. Tam tradycyjni drobne zakupy w Rewe a potem jazda w kierunku Pasewalku. Ogromny ruch samochodowy spowodował, że w miejscowości Zerrenthin ( 6 km od Pasewalku) skręciłem w kierunku miejscowości Krugsdorf, potem była miejscowość Koblenz, Rothenklempenow, Mewegen, Pampow i graniczne Blankensee - wszystkie te miejscowości czyste i zadbane wyglądają tak, jakby w nich nikt nie mieszkał. Może dlatego, że to było sobotnie przedpołudnie ? W kilku z tych osad widać było przy domach auta z polską rejestracją, widać Polacy tam się osiedlają. Z Blankensee pojechałem już prosto do domu, tradycyjną trasą.

Po raz pierwszy uciekłem przed samochodami, tuż za miejscowością Bismark kierując w kierunku Ośrodka nad jeziorem Kutzow.

A to już miejscowość Plöwen. Oczywiście niemiecka pisownia wygląda tak, jak na zdjęciu ( po czasie dokonałem korekty).

Pola i lasy przed Loecknitz.

A na koniec uroczej wycieczki jeszcze jedno zdjęcie kościoła w Wołczkowie ale już bez rzędu skrzynek pocztowych. Na ten zbędny przedni plan na zdjęciu zwrócił mi uwagę Rammzes, no i miał rację.
Wtorek, 26 października 2010 Kategoria Niemcy

Dziś już normalna wycieczka.

Wczoraj kręciłem się wokół kąpieliska Arkonka ale dziś zachowywałem się normalnie. Do Dobieszczyna przez Tanowo a potem na niemiecką stronę. Kolejno Glashutte, Grunhof, Pampow i Blankensee. Od Dobieszczyna do przejścia granicznego w Blankensee wyszło mi ca 22 km. Z Blankensee do domu mam 20 km jadąc przez Buk, Dobrą, Wołczkowo i dzielnicę Głębokie. Na początku jazdy lekko pokropił mnie deszcz a potem pogoda była łaskawa i nawet wiatr raczej pomagał, niż przeszkadzał.

To miejsce jest około 3 km od Dobieszczyna.

Tak ładnie prezentuje się droga do Dobieszczyna, po niemieckiej stronie.

Powyżej uroczy odcinek drogi Grunhof - Pampow.

Ten sam odcinek drogi z innej perspektywy.

Na koniec zdjęcie z ekologicznego ośrodka w Blankensee - a gdzie jest druga lama ?
Środa, 29 września 2010 Kategoria Niemcy

Zahaczyłem o Niemcy.

Zupełnie znośna pogoda tyle, że dość mocno wiało z północy. A trasa : Bezrzecze, Wąwelnica, Dołuje, Lubieszyn, Bismark, Blankensee, Dobra, Głębokie, centrum Szczecina i powrót do domu.

Pokręciłem się trochę po bocznych uliczkach i ulicach Bezrzecza, na zdjęciu jedna z nich.

Ten odcinek trasy miałem pod dość silny wiatr.
Sobota, 11 września 2010 Kategoria Niemcy

Powrót lata.

Korzystając z pięknej pogody zrobiłem sobie wycieczkę przez Krzekowo (dzielnica Szczecina), Skarbimierzyce, Dołuje, Lubieszyn do Loecknitz - drobne zakupy w Rewe a potem przez Rothenklempenow, Grunhof, Pampow, Blankensee, Buk, Dobrą, Wołczkowo do Lasku Arkońskiego, skąd do domu.

Dojazd do Rothenklempenow - w przygranicznych miejscowościach prawie nie widać ludności.

Na szosach także nikły ruch samochodów i dlatego chętnie tam jeżdżę. Na zdjęciu droga do Grunhof.

Na zdjęciu dorodne kanie. Po niemieckiej stronie przy leśnych alejkach widać dziś było sporo aut ze Szczecina, to zbieracze grzybów. Te kanie widać nie wzbudziły zainteresowania z ich strony, nie dziwię się, bo są podobne do grzybów trujących.

Na zdjęciu wybieg dla zwierząt w Blankensee - widać lama bardzo się zmęczyła i drzemie.
Niedziela, 5 września 2010 Kategoria Niemcy

Zgodnie z prawami Murphe'go.

Przy doskonałej pogodzie pojechałem przez Pilchowo, Tanowo, Tatynię, Jasienicę do Trzebieży, gdzie przypomniałem sobie, że wyjątkowo nie mam ze sobą zapasowej dętki, co mnie zaczęło niepokoić. Dojechałem jednak do Nowego Warpna a następnie leśną alejką do Rieth =- wreszcie znalazłem właściwą drogę do tej małej, uroczej miejscowości. Z Rieth szlakiem wytyczonym trasą byłej kolejki wąskotorowej dojechałem z problemami do Hintersee. Potem Glashutte, Grunhof (nazwy miejscowości piszę bez umlautów) Pampow, by wreszcie dotrzeć do granicznego przejścia w Blankensee. Ledwo wjechałem na teren Polski a tu w przednim kole zabrakło powietrza. Sprawdziło się prawo Murphe'go, że co miało się nie wydarzyć, wydarzyło się i odtąd 17 km do domu jechałem na flaku w przednim kole.

Osiedle w Trzebieży, kiedyś przeznaczone dla pracowników Lasów Państwowych.


Spóźniłem się na tę wspólną imprezę niemiecko - polską. Wyżej zadbany obiekt w Rieth, gdzie w końcu udało mi się dotrzeć od strony Nowego Warpna.
Czwartek, 19 sierpnia 2010 Kategoria Niemcy

Obowiązki rodzinno - domowe.

Odrobinę pojeździłem po mieście - od cmentarza po las.
Czwartek, 12 sierpnia 2010 Kategoria Niemcy

Przez Niemcy do domu.

Skorzystałem z sympatycznej pogody (ciepło i bez wiatru) i pojechałem przez Tanowo, Tatynię, Jasienicę, Dębostrów do Trzebieży, skąd 11 km do Myśliborza Wielkiego (na tej trasie minął mnie tylko jeden samochód i jeden rowerzysta - turysta). Potem około sześciu kilometrów po fatalnej drodze, pełnej dziur do Dobieszczyna. Na skrzyżowaniu dróg parę kobiet ustawiło się ze słoikami jagód - droga jest wprost Niemiec, więc liczą na zarobek w euro. Z krzyżówki pojechałem do miejscowości o wdzięcznej nazwie Stolec, a stamtąd wpierw polną drogą, potem brukowaną i dalej asfaltową dojechałem do miejscowości Pampow, potem Blankensee, Buk, Dobra, Wołczkowo, Bezrzecze, Osiedle Zawadzkiego i dom.

Znowu w rzeczce Gunica chłodzi się krowa.

Lada dzień bociany odlatują do Afryki, więc jeszcze jedno zdjęcie bociana z Tatyni.

Tradycyjne zdjęcie Ośrodka Żeglarskiego w Trzebieży.

Plaża w Trzebieży wygląda dość sympatycznie, chociaż jest niewielka a woda płytka.

Do granicy już bardzo blisko.
Sobota, 10 lipca 2010 Kategoria Niemcy

Upalna sobota.

Znowu dałem się namówić Lukasowi na wypad do Niemiec, a konkretnie chodziło mu o jeziora. W Blankensee byliśmy przed 10:00 a teren wokół miejscowego jeziora był już dokładnie wypełniony pojazdami , w dużej części z rejestracją polską - na trawniku przy jeziorze zbyt tłumnie, by tu było można spokojnie spędzić czas. Pojechaliśmy nad Kutzowsee ale i tu było bardzo podobnie, więc chcąc, nie chcąc udaliśmy się do Loecknitz na drobne zakupy, skąd wróciliśmy do domów przez Blankensee, Buk itd. Wbrew alarmistycznym ostrzeżeniom wysokie temperatury specjalnie nam nie dokuczały mimo, że wcześniej zaliczyłem dość bolesną wywrotkę na asfalt przez nieostrożną jazdę partnera.

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl