Niedziela, 7 listopada 2010
Kategoria Wokół Szczecina
Po trzech dniach przerwy.
Jak w tytule - trzy dni bez roweru, bo nieustannie padał deszcz i wiał silny wiatr. Coś okropnego. A dziś Gumieńce - Warzymice - Będargowo - Dołuje - Lubieszyn - Dobra - Wołczkowo - Bezrzecze i do domu. Taka dość typowa dla mnie trasa ale dziś jechało się bardzo przyjemnie, przerwa zrobiła swoje. Było dość pochmurno ale pokazywało się słońce a wiatru pawie nie było.
- DST 38.00km
- VMAX 27.00km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt Wheeler 3700 LT Trekking
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 3 listopada 2010
Kategoria Wokół Szczecina
W deszczu.
Mimo kiepskiej pogody i lekkiego przesytu jazdą na rowerze jednak zdecydowałem się wyjechać z domu. Wpierw do centrum a potem na pętlę sławoszewską i tam właśnie złapał mnie deszcz. Prace przy budowie ścieżek rowerowych w kierunku Tanowa i Bartoszewa idą dość wolno i można mieć nikłe nadzieje, że do końca roku zostaną zakończone.
- DST 43.00km
- VMAX 31.80km/h
- Temperatura 11.0°C
- Sprzęt Wheeler 3700 LT Trekking
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 2 listopada 2010
Kategoria Po mieście.
Od Turzyna po Pilchowo.
Cały dzień było całkowite zachmurzenie, deszcz "wisiał" w powietrzu ale mnie nie dopadł. Po dość długich wycieczkach w październiku (przejechałem wówczas rekordowy dystans 1404 km) czas na krótsze wypady za miasto choćby dlatego, że dni są coraz krótsze a i pogoda może być niezbyt łaskawa dla bikerów. Dziś Turzyn, Głębokie, Pilchowo, wokół jeziora i alejki leśne. Miło, relaksowo.
- DST 32.00km
- VMAX 28.50km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Wheeler 3700 LT Trekking
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 1 listopada 2010
Kategoria Wokół Szczecina
Okolice Szczecina.
Przed południem nieco pokropił deszcz ale potem było sympatyczniej.po zagranicznych (he he) wojażach dziś pojeździłem po najbliższej okolicy : dzielnica Niebuszewo, potem ulicą Duńską pod górę na Warszewo, skąd na Osowo, z górki na Głębokie, rundka wokół jeziora, wypad do Pilchowa, skąd przez Las Arkoński do domu.

O siódmej rano taka piękna tęcza pojawiła się na niebie - zdjęcie z okna mego pokoju.

O siódmej rano taka piękna tęcza pojawiła się na niebie - zdjęcie z okna mego pokoju.
- DST 32.00km
- VMAX 35.30km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Wheeler 3700 LT Trekking
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 31 października 2010
Kategoria Niemcy
Znowu do Niemiec.
Skorzystałem z ciągle świetnej pogody i kolejny dzień poświeciłem na jazdę skrajem Niemiec. Do Ronda Hakena, potem kolejno Warzymice, Karwowo, Smolęcin, Barnisław, Bobolin, Schwennenz, Grambow, Ramin, Löcknitz i powrót przez
Plöwen, Blankensee, Buk, Dobrą, Wołczkowo, Las Arkoński i dom.

Wśród mnóstwa rodzajów drobiu w Warzymicach, dziś wyróżniał się indor.

Liście już w dużym stopniu opadły, widać więc jak prezentuje się kościół w Bobolinie, tuż przy granicy z Niemcami.

Miejscowość Grambow i malutki staw z kaczkami.

Tablica z informacjami w trzech językach na temat przyrody w okolicach Ploewen.

Urocze sarenki, które widząc mnie z daleka niestety bardzo się oddaliły, nim udało mi się wyciągnąć z sakwy aparat fotograficzny. Tereny pod Blankensee.

Ścieżka rowerowa z Blankensee do granicy - końcowy jej odcinek.
Plöwen, Blankensee, Buk, Dobrą, Wołczkowo, Las Arkoński i dom.

Wśród mnóstwa rodzajów drobiu w Warzymicach, dziś wyróżniał się indor.

Liście już w dużym stopniu opadły, widać więc jak prezentuje się kościół w Bobolinie, tuż przy granicy z Niemcami.

Miejscowość Grambow i malutki staw z kaczkami.

Tablica z informacjami w trzech językach na temat przyrody w okolicach Ploewen.

Urocze sarenki, które widząc mnie z daleka niestety bardzo się oddaliły, nim udało mi się wyciągnąć z sakwy aparat fotograficzny. Tereny pod Blankensee.

Ścieżka rowerowa z Blankensee do granicy - końcowy jej odcinek.
- DST 71.00km
- VMAX 31.10km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Wheeler 3700 LT Trekking
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 30 października 2010
Kategoria Niemcy
Tym razem inaczej.
Dziś skorzystałem z pięknej pogody i pojechałem inaczej niż zwykle. Przez Berzecze, Redlicę dojechałem do przejścia granicznego w Lubieszynie (14 km od domu), by w obustronnym sznurze aut dojechać do Löcknitz. Tam tradycyjni drobne zakupy w Rewe a potem jazda w kierunku Pasewalku. Ogromny ruch samochodowy spowodował, że w miejscowości Zerrenthin ( 6 km od Pasewalku) skręciłem w kierunku miejscowości Krugsdorf, potem była miejscowość Koblenz, Rothenklempenow, Mewegen, Pampow i graniczne Blankensee - wszystkie te miejscowości czyste i zadbane wyglądają tak, jakby w nich nikt nie mieszkał. Może dlatego, że to było sobotnie przedpołudnie ? W kilku z tych osad widać było przy domach auta z polską rejestracją, widać Polacy tam się osiedlają. Z Blankensee pojechałem już prosto do domu, tradycyjną trasą.

Po raz pierwszy uciekłem przed samochodami, tuż za miejscowością Bismark kierując w kierunku Ośrodka nad jeziorem Kutzow.

A to już miejscowość Plöwen. Oczywiście niemiecka pisownia wygląda tak, jak na zdjęciu ( po czasie dokonałem korekty).

Pola i lasy przed Loecknitz.

A na koniec uroczej wycieczki jeszcze jedno zdjęcie kościoła w Wołczkowie ale już bez rzędu skrzynek pocztowych. Na ten zbędny przedni plan na zdjęciu zwrócił mi uwagę Rammzes, no i miał rację.

Po raz pierwszy uciekłem przed samochodami, tuż za miejscowością Bismark kierując w kierunku Ośrodka nad jeziorem Kutzow.

A to już miejscowość Plöwen. Oczywiście niemiecka pisownia wygląda tak, jak na zdjęciu ( po czasie dokonałem korekty).

Pola i lasy przed Loecknitz.

A na koniec uroczej wycieczki jeszcze jedno zdjęcie kościoła w Wołczkowie ale już bez rzędu skrzynek pocztowych. Na ten zbędny przedni plan na zdjęciu zwrócił mi uwagę Rammzes, no i miał rację.
- DST 81.00km
- VMAX 33.50km/h
- Temperatura 13.0°C
- Sprzęt Wheeler 3700 LT Trekking
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 października 2010
Kategoria Wokół Szczecina
Dystans maratonu.
Długość biegu maratońskiego to 42 km i 195 metrów - ile razy przejeżdżam zbliżony dystans, to jestem pełen szacunku do sportowców, którzy potrafią przebiec maraton.
Przez cmentarz (po porządkach) pojechałem przez Rondo Hakena, Warzymice, Karwowo, Smolęcin, Będargowo, Warnik, Bobolin, Stobno Małe do miejscowości Dołuje, skąd przez Bezrzecze do domu. Pogoda była wyśmienita, ciepło, słonecznie a wiatr nie przeszkadzał w jeździe. POGODA
Przez cmentarz (po porządkach) pojechałem przez Rondo Hakena, Warzymice, Karwowo, Smolęcin, Będargowo, Warnik, Bobolin, Stobno Małe do miejscowości Dołuje, skąd przez Bezrzecze do domu. Pogoda była wyśmienita, ciepło, słonecznie a wiatr nie przeszkadzał w jeździe. POGODA
- DST 42.00km
- VMAX 28.40km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Wheeler 3700 LT Trekking
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 października 2010
Kategoria Wokół Szczecina
Kaprysy jesieni.
Wyjeżdżałem z domu po lekkim deszczu myśląc optymistycznie, że na dziś wystarczy ale nie wystarczyło. Dojechałem do Polic (18 km) i tam na nowo zaczęło padać ale "ambitnie" pojechałem przez Jasienicę do Tatyni, deszcz ustał i mogłem wracać do domu przez Tanowo i Pilchowo. Z przyjemnością przejechałem kilometr budowaną ścieżką rowerową. Mimo kiepskiej pogody trwały tam dość intensywne prace. Na trasie miałem i deszcz, i słońce (krótko), no i z lekka podwiewał wiatr - jak to w jesieni.
- DST 50.00km
- VMAX 35.50km/h
- Temperatura 9.0°C
- Sprzęt Wheeler 3700 LT Trekking
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 27 października 2010
Kategoria Wokół Szczecina
Miło się dziś jechało.
Co prawda rano widać było na dachach szron ale kiedy opuszczałem domu już go nie było. Jeździło się sympatycznie, bo podczas większej części wycieczki sprzyjał wiatr (południowo - zachodni), pokazywało się słońce i ogólnie było miło. Do znudzenia powtarzam swoje trasy ale dla porządku podam, że wpierw było Bezrzecze, potem Wąwelnica, Dołuje, Lubieszyn aż do samej granicy, wzdłuż granicy 5 km do Buku, potem Dobra, Wołczkowo, Głębokie skąd wypad na drobne zakupy do prawie centrum miasta. W Wołczkowie kolejny raz zrobiłem zdjęcie kościoła, póki na drzewach są jeszcze jesienne liście.
- DST 44.00km
- VMAX 33.40km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Wheeler 3700 LT Trekking
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 26 października 2010
Kategoria Niemcy
Dziś już normalna wycieczka.
Wczoraj kręciłem się wokół kąpieliska Arkonka ale dziś zachowywałem się normalnie. Do Dobieszczyna przez Tanowo a potem na niemiecką stronę. Kolejno Glashutte, Grunhof, Pampow i Blankensee. Od Dobieszczyna do przejścia granicznego w Blankensee wyszło mi ca 22 km. Z Blankensee do domu mam 20 km jadąc przez Buk, Dobrą, Wołczkowo i dzielnicę Głębokie. Na początku jazdy lekko pokropił mnie deszcz a potem pogoda była łaskawa i nawet wiatr raczej pomagał, niż przeszkadzał.

To miejsce jest około 3 km od Dobieszczyna.

Tak ładnie prezentuje się droga do Dobieszczyna, po niemieckiej stronie.

Powyżej uroczy odcinek drogi Grunhof - Pampow.

Ten sam odcinek drogi z innej perspektywy.

Na koniec zdjęcie z ekologicznego ośrodka w Blankensee - a gdzie jest druga lama ?

To miejsce jest około 3 km od Dobieszczyna.

Tak ładnie prezentuje się droga do Dobieszczyna, po niemieckiej stronie.

Powyżej uroczy odcinek drogi Grunhof - Pampow.

Ten sam odcinek drogi z innej perspektywy.

Na koniec zdjęcie z ekologicznego ośrodka w Blankensee - a gdzie jest druga lama ?
- DST 66.00km
- VMAX 29.90km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Wheeler 3700 LT Trekking
- Aktywność Jazda na rowerze



