Informacje

  • Wszystkie kilometry: 236083.00 km
  • Km w terenie: 290.00 km (0.12%)
  • Czas na rowerze: brak danych.
  • Prędkość średnia: brak danych.
  • Suma w górę: 3535 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy jotwu.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Piątek, 4 grudnia 2009 Kategoria Po mieście.

Osów, Pilchowo - to tylko spacer.

Tak jak w tytule - chłód, pochmurne niebo, więc zabrakło ochoty na dłuższy wypad za miasto. Maksymalna prędkość, wysoka jak na mnie ale to dzięki ulicy Miodowej o dość sporym spadzie.

Na zdjęciu rozbudowujące się seminarium przy ulicy Pawła VI.
Czwartek, 3 grudnia 2009 Kategoria Po mieście.

Tym razem nawet nie dojechałem do lasu.

Całkiem sympatyczny dzień, bo bez opadów i wiatru, chociaż rano drogi były oszronione. Nie pojechałem gdzieś za miasto, lecz kręciłem się mieście załatwiając drobne sprawy.


Całe stada wróbli (chyba nie tylko wróbli) żerują na żywopłocie i ogniku przed moim domem ale nie sposób złapać na zdjęciu takie stadko, bo ptaszki są ogromnie płochliwe a na mojej ulicy, aczkolwiek spokojnej, ciągle przejeżdża auto albo ktoś przechodzi.
Środa, 2 grudnia 2009 Kategoria Wokół Szczecina

Kozi ogródek.

Dziś nie padało ale było już znacznie chłodniej. Po wczorajszej rozłące z rowerem (fatalna pogoda) dziś przejechałem pętlę sławoszewską, z tym że w drodze powrotnej szpetnie wybłociłem się jadąc ulicą Zieloną w Wołczkowie, by wreszcie sprawdzić gdzie i jak funkcjonuje "Kozi ogródek".

Powoli nabiera tempa budowa nowego osiedla na skraju Grzepnicy - widok powyżej.

Po błocie wreszcie dojechałem do Koziego ogródka.

Stado kóz jest imponujące i ma do dyspozycji ogromną łąkę.

A tu wróbelek na moim, świeżo przyciętym żywopłocie obfitującym w świeże owoce.
Poniedziałek, 30 listopada 2009 Kategoria Po mieście.

Od centrum miasta, po Głębokie.

Przed południem zakupy w Cetusie (sympatyczna obsługa, świetny wybór towarów) a potem wypad do Lasu Arkońskiego. Nie wysilałem się a jazda bez ciułania kilometrów też ma swój urok. Na moment stanąłem w Parku Kasprowicza, by zrobić zdjęcie późnej jesieni w tym miejscu.
Niedziela, 29 listopada 2009 Kategoria Niemcy

Śladami odkrywcy !

Kiedy rano wyjeżdżałem z domu, to padał lekki deszcz, który towarzyszył mi aż do Tanowa. Tam właśnie zastanawiałem się czy jechać setny raz przez Tatynię, czy też może sprawdzić w Myśliborzu Wielkim trasę do Hintersee, odkrytą przez kolegę bikera o nick'u "meak". Dojechałem do Dobieszczyna, deszcz nadal siąpił ale już nie miałem woboru - 6 km po fatalnej drodze do Myśliborza tylko z nazwy Wielkiego. Przestało padać ale czekała mnie przeprawa przez błotnistą, rozjeżdżoną leśną drogą do Hintersee. Teraz nadal miałem dwa warianty - powrót przez Dobieszczyn i Tanowo (bardzo nie lubię wracać tą samą drogą) czy też wracać przez Glashutte, Grunhoff, Penkun, Blankensee. Wybrałem wariant niemiecki. W drodze powrotnej nieco przeszkadzał wiatr ale pogoda zdecydowanie się poprawiła, więc w dobrym nastroju wróciłem do domu przez Dobrą, Wołczkowo (widziałem ulicę Zieloną ale jest to polna droga, no i czas mocno naglił, więc nie zaglądnąłem do koziej hodowli ) do Głębokiego i Aleją Wojska Polskiego (nie lasem) wróciłem do domu.

Myślibórz Wielki to leśne dacze. W głębi jezioro przez które przebiega formalna granica.

Na zdjęciu fragment niemieckiego zwierzyńca między Blankensee a Penkun. Miło popatrzeć.
Sobota, 28 listopada 2009 Kategoria Wokół Szczecina

Rajkowo, Ostoja.

Co prawda gdy wyjeżdżałem z domu spadło parę kropli deszczu ale potem było już bez opadów. Przejechałem przez centrum, następnie ulicą Ku Słońcu ( faktycznie ścieżka rowerowa bardzo się tam przyda) do ostatniej bramy cmentarza, przez cmentarz, następnie do Ronda Hakena, potem Rajkowo, Ostoja, Gumieńce, no i bez wypadu do lasu, do domu.

Końcówka ulicy Mieszka I.

Tak wygląda część Szczecina z miejscowości Ostoja. W centrum Radisson.
Piątek, 27 listopada 2009 Kategoria Wokół Szczecina

Deszczowy prysznic.

Z samego rana pogoda była znośna więc pojechałem przez Krzekowo do Bezrzecza (ulica Koralowa nadal rozkopana) i tu przy ulicy Górnej mogłem od razu zjechać do celu wycieczki, czyli do Wołczkowa ale, korzystając z niezłej pogody, wybrałem drogę przez Redlicę, Wąwelnicę, Dołuje, Lubieszyn. No i tu zaczął siąpić deszcz. Ulicą Graniczną (już jest w remoncie, a ma być poszerzona i zmodernizowana, co bardzo mnie cieszy) dojechałem do Dobrej, a potem do Wołczkowa wypatrując ulicy Zielonej, znanej ze stadka kóz. Pokręciłem się bocznych uliczkach tej wsi ale tej poszukiwanej nie znalazłem. Cały czas padał zimny deszcz. Przy niedawno zbudowanym budynku Straży Pożarnej od lat jest mapka Wołczkowa i na niej znalazłem położenie ulicy Zielonej. Jadąc od strony Dobrej jest to pierwsza ulica na prawo w tej wsi. Nie miałem ochoty dalej moknąć, a trzeba było wrócić ze 2 km, więc pojechałem lasem do domu. W tym momencie deszcz przestał padać i wyszło słońce.
Czwartek, 26 listopada 2009 Kategoria Wokół Szczecina

Przez Siedlice do Polic.

Przez Pilchowo, Siedlice do Polic. Drobne zakupy w Lidlu i powrót przez Siedlice, tu jednak skręciłem przez las w kierunku byłych Dębów Bogusława ( 2 km ) a następnie dobrze mi znanym szlakiem dotarłem do Polany Harcerskiej, skąd nadal lasem do domu.

Przed południem było słonecznie, więc spod Lidla zrobiłem zdjęcie fragmentu Polic.
Środa, 25 listopada 2009 Kategoria Po mieście.

Podobnie jak wczoraj.

Po przekroczeniu określonej granicy jeździ się spokojniej i ma to swoje dobre strony. Dzisiejszy dzień był podobny do wczorajszego. Wypad do centrum a potem parę kółeczek po lesie. Pogoda nadal rewelacyjna, bo ciepło, prawie bez wiatru a i pokazywało się słońce.
Wtorek, 24 listopada 2009 Kategoria Po mieście.

Sympatyczny wtorek.

Nieco pokręciłem się po centrum (drobne zakupy) ale i nałogowo pojeździłem po Lasie Ąrkońskim. Bez opadów, zachmurzenie duże ale parę razy, na krótko pokazywało się słońce.

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl