Informacje

  • Wszystkie kilometry: 234723.00 km
  • Km w terenie: 290.00 km (0.12%)
  • Czas na rowerze: brak danych.
  • Prędkość średnia: brak danych.
  • Suma w górę: 3535 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy jotwu.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Niemcy

Dystans całkowity:54966.40 km (w terenie 50.00 km; 0.09%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Maksymalna prędkość:42.40 km/h
Suma podjazdów:1979 m
Suma kalorii:895823 kcal
Liczba aktywności:858
Średnio na aktywność:64.06 km
Więcej statystyk
Sobota, 13 sierpnia 2011 Kategoria Niemcy

Nihil novi ...

Istotnie niczego nowego nie wymyśliłem, bo po rannym deszczu przez Głębokie, Dobrą, Buk dojechałem pod Blankensee skąd wąską pofałdowaną drogą dojechałem do Plöwen a następnie do Löcknitz. Powrót przez Boock, Blankensee itp czyli jak zwykle. Pogoda była wyśmienita.


Okolice miejscowości Plöwen oraz jej centrum.


Odlot bocianów do Afryki coraz bliżej.
Czwartek, 11 sierpnia 2011 Kategoria Niemcy

Po deszczowym dniu przerwy.

Stosunkowo późno wyjechałem z domu bojąc się deszczu na trasie. Po 5 kilometrach musiałem znowu wymieniać dętkę w tylnym kole - vis maior. Po 20 km złapał mnie deszcz ale nie zepsuł humoru, bo trwał krótko. Trasa to Głębokie, Tanowo, Dobieszczyn a potem już po stronie niemieckiej kolejno Glashütte, Grünhof, Pampow, Blankensee i dalej Buk, Bezrzecze, Osiedle Zawadzkiego i dom. Od Dobieszczyna do przejścia granicznego w Blankensee to ca 23 km.

Tym razem "upolowałem" żurawie pod Pankow.

Tak wygląda aktualnie budowa hali sportowej przy ulicy Szafera.
Sobota, 6 sierpnia 2011 Kategoria Niemcy

Krętymi ścieżkami.

W czasie porannej wycieczki pogoda mi sprzyjała mimo, że prognozy nie były zbyt optymistyczne. Lasem dojechałem do Głębokiego a potem przez Dobra i Buk dojechałem do Blankensee. Tym razem jednak do Löcknitz dojechałem nieco inaczej niż zwykle, bo lasem do Mewegen, a nastepnie przez Boock - drobne zakupy w Netto i powrót przez Plöwen ale także lasem drogą w idealnym stanie do Blankensee. Potem Buk, Dobra ale z Dobrej dojechałem do Bezrzecza budowaną drogą, potem przez jakieś nieużytki z tablicą "teren prywatny" - uff. Z górki do Osiedla Zawadzkiego i do domu.

Na początek fotka z ogródka, którym od lat się opiekuję "w czynie społecznym", bo to nie moja własność.

W Dobrej bociany oddawały się czynnościom toaletowym.

Wyjeżdżając z Blankensee usłyszałem głośne odgłosy - w oddali na łące pod lasem były dwa głośne żurawie.

Lasem dojechałem do kolejnej miejscowości to było Mewegen.


Na koniec dwa zdjęcia z bocianem z miejscowości Plöwen
Środa, 3 sierpnia 2011 Kategoria Niemcy

Niemcy - Polska 43 : 36.

Oczywiście Polska nie przegrała z Niemcami tylko ja w ten sposób podałem ilość kilometrów, które dziś przejechałem. W Niemczech 43 km a u nas 36 km.

W pobliżu Bobolina dziś latały 4 bociany, czyżby zbliżał się ich odlot ?

Moja wycieczka miała marny koniec, bo w Dobrej zabrakło mi powietrza w tylnym kole i przez 12 km jechałem do domu w systemie awaryjnym - a żeby było śmieszniej, to po wymianie dętki okazało się, że i ta jest niesprawna.
Poniedziałek, 25 lipca 2011 Kategoria Niemcy

Poniedziałek na sto dwa.

Rano przez dwie i pół godziny kosiłem trawę i porządkowałem ogródek przed domem, więc znacznie później niż zwykle wsiadłem na rower. Chciałem w Drogoradzu zrobić zdjęcie dorodnego dębu, który niestety ma dni policzone, bo pień jest mocno spróchniały. Pojechałem przez Pilchowo, Tanowo, Tatynię (tradycyjnie zatrzymałem się w sklepie pp Osowskich na pogawędkę) a potem przez Jasienicę, Nową Jasienicę dojechałem do Drogoradza. Z daleka zobaczyłem jakąś ekipę pod dębem i myślałem, że może uszczelniają pień tego drzewa, lecz tylko porządkowali skwer. Dąb jednak nadal żyje. Dalsza trasa to Uniemyśl, Trzebież skąd pojechałem w kierunku Myśliborza Wielkiego (na tej trasie jest odcinek prostej o długości blisko 5 km) i dalej do Dobieszczyna. Trasa Trzebhież - Dobieszczyn to 16 km. Odnotowuję te odległości dla swojej pamięci. Pogoda była korzystna i nie chciałem jeszcze wracać do domu, więc pojechałem przez granicę do Glashütte, znaczną część trasy ścieżką rowerową a potem kolejno Grünhof, Pampow, Blankensee. Od Dobieszczyna do przejścia granicznego w Blankensee to ca 22 km. Dalej to Buk, Dobra, Grzepnica, Bartoszewo, Pilchowo, Głębokie i lasem do domu.

Co pewien czas publikuję fotki na temat postępu prac renowacyjnych przy zabytkowej wiacie pod Lasem Arkońskim.

Nadal nie potrafię powstrzymać się, by nie zrobić zdjęcia bocianom - dziś bocian poszukujący pokarmu.

To jest ten dąb w Drogoradzu, który jakimś cudem żyje mimo, że pień ma spróchniały na wylot.

Pod Trzebieżą zalana łąka.

Nie najlepsze zdjęcie, bo jednak z dużej odległości i bez statywu. Zalew Szczeciński - widok z Trzebieży.

Spod miejscowości Grünhof - do Hintersee 4 km.

Niestety bocian znowu mi umknął, więc ciągle -meak - jest dla mnie wzorem, bo z fruwającymi bocianami radzi sobie znacznie lepiej, niż ja.
Wtorek, 19 lipca 2011 Kategoria Niemcy

Löcknitz - Plöwen - Grünhof'

Na początku trzy miejscowości z umlautami, zatem Löcknitz, Plöwen, Grünhof ale nim do nich dotarłem trzeba było wydostać się z miasta. Kolejno Głębokie, Pilchowo, Bartoszewo, Grzepnica, Dobra, Buk, Blankensee i lasem do Plöwen, skąd już tylko 3 km do Löcknitz. Oczywiście "polowałem" nie tylko na bociany ale też wstąpiłem do obu, jakże różnych, sklepów Netto na drobne zakupy (nie piwo, bo nie lubię). W sklepie było parę osób z Polski, w tym dwóch młodzieńców na rowerach, którzy wybierali się nad miejscowe jezioro. Wyjeżdżając z Löcknitz mogłem stwierdzić, że napis anty-polski został zamalowany.Kolejne etapy miłej wycieczki to Rothenklempenow, Grünhof 5km do Pampow a dalej 4 km do granicy. Dalej jak zwykle przez Dobrą, Wołczkowo, Głębokie itd - aż nudno to pisać.

Leśna alejka po stronie niemieckiej.

Krajobraz pod Plöwen.


Tłoczno w bocianim gnieździe w Pampow.

To już polski bocian na polach przez Dobrą, szukały tam pożywienia dwa bociany i były lekko spłoszone, gdy czaiłem się na nie z aparatem fotograficznym.

Oto one, obok siebie.
Sobota, 16 lipca 2011 Kategoria Niemcy

W towarzystwie.

W drodze do Löcknitz spotkałem dawno niewidzianego rowerzystę Andrzeja z Enei, który ku memu zdziwieniu zechciał mi towarzyszyć w niemieckiej wycieczce. Dziwiłem się, bo jeździ znacznie szybciej niż ja. Na granicy pod Blankensee zatrzymała nas policja niemiecka żądając okazania dokumentów a tych Andrzej nie miał. Po żartobliwej wymianie zdań jednak nas przepuścili. W Löcknitz mój towarzysz sprawdzał w sklepach ceny piwa oraz win, ja zaś zrobiłem drobne zakupy. Wracaliśmy przez Plöwen a pominięciu tej miejscowości polnymi drogami dotarliśmy do Blankensee, skąd przez Buk. Sławoszewo, Pilchowo dotarliśmy do leśniczówki przy ulicy Miodowej. Andrzej pojechał do domu tą właśnie ulicą a ja lasem do domu.

Poranek nad jeziorem Głębokie.

Widok spod sklepu Netto w Löcknitz.
Sobota, 9 lipca 2011 Kategoria Niemcy

Pasewalk godzina 11:00.

Pogoda o poranku była znakomita, więc dość wcześnie ruszyłem przez Głębokie, Buk, Blankensee, Pampow, Boock do Rothenklempenow skąd już było 16 km do Pasewalku przez miejscowość Koblentz. Kiedy dojechałem do Pasewalku (godzina 11:00) niebo zachmurzyło się i zapowiadało się na deszcz, może nawet na burzę, bo było parno dlatego też nie zwiedzałem Pasewalku (a szkoda), lecz przez Rossow dojechałem do Löcknitz - ciągle zapowiadało się na deszcz.Droga powrotna to Rothenklempenow, Blankensee, Buk itd. Nieomal się wypogodziło i obyło się bez deszczu.

To chyba czapla na beczce, na jeziorze Głębokie.

Poranna toaleta bocianów.

Oprócz bocianów są też jednak i inne stworzenia.

Na przykład taka elegancka lama z Blankensee.

Ale jak nie zrobić zdjęcia tak uroczej rodzinie bocianiej. Tu wietrzenie skrzydeł.

Charakterystyczny obiekt z Pasewalku. Widać jak zbierają się ciemne chmury.

Siłownie wiatrowe w szeregu.

Rossow - stare (kościół) i nowe (wiatraki w tle).
Wtorek, 5 lipca 2011 Kategoria Niemcy

Przebicie dętki po raz pierwszy w tym roku.

Doskonała pogoda zachęciła mnie na kolejny wypad na niemiecką część przygraniczną. Przez Gumieńce, Warzymice, Karwowo, Smolęcin dojechałem pod Barnisław, by tuż przed tą miejscowością skręcić polną drogą pod żwirowisko, już po stronie niemieckiej. W Nadrensee podziwiałem coraz większa ilość aut z rejestracją szczecińską - tam chyba więcej Polaków, niż Niemców. Nie będę wymieniał tu kolejnych miejscowości, przez które przejeżdżałem, bo z reguły są te same co zwykle. Niezwykłe było jednak to, że pomimo faktu, że w sakwie zawsze mam wyśmienitą mapkę terenów przygranicznych, to dziś zdecydowałem się dojechać do Löcknitz opierając się na swojej intuicji terenowej mimo, że od lat wiem, że to się zwykle kończy nietypowo.Tak też było, bo wylądowałem w Penkun a po drodze miałem po raz pierwszy w tym roku okazję, by wymieniać przebita dętkę, oczywiście w tylnym kole, bo to trudniej. Przy okazji "tułaczki" po świetnych drogach nimieckich dwa razy przejeżdżałem przez miejscowość Krackow ale w końcu dotarłem do Löcknitz, gdzie parę rzeczy kupiłem w miejscowym Netto. Powrót tradycyjny czyli przez Boock, Blankensee, Byk, Dobra itd. Antypolski napis na murze w Löcknitz nadal jest.

To widok na wiatraki jeszcze spod Smolęcina.

Dość ciasno w bocianim gnieździe w Smolęcinie.

Żwirowisko już po stronie niemieckiej.

To chyba żuraw ?

Z przyjemnością śmiga się po takich drogach, że już nie wspomnę o widokach.

A to już fotka z krańcowej części wycieczki czyli z Penkun.

Dojazd do Retzin - pogoda nadal dopisuje.

rzadki widok - prace konserwacyjne na maszcie siłowni wiatrowej.

Ten sam moment ale przy innym ustawieniu obiektywu aparatu.

Może ktoś się skusi ?
Sobota, 25 czerwca 2011 Kategoria Niemcy

Warnik - Ladenthin.

Przez Gumieńce do Ronda Hakena skąd przez Warzymice dotarłem do Będargowa. Byłem ciekawy co się zmieniło na drodze do miejscowości Warnik, tu jednak droga jest nadal kompletnie rozgrzebana z zakazem wjazdu, natomiast już za Warnikiem jest piękny asfalt i szosa polska została połączona z niemiecką a jeszcze kilka tygodni temu z trudem przeprowadzać musiałem rower przez rów graniczny. Mimo ostrzeżeń ze strony którejś z naszych dzielnych pań pojechałem rozgrzebana drogą do Schwennenz, skąd przez Grambow, Lubieszyn, Dołuje, Bezrzecze i Las Arkoński dojechałem do domu. Wiał wiatr z zachodu i było dość chłodno.

Zdjęcie w kierunku Szczecina z Będargowa.



Wypad krów pod Ladenthin.


Ta droga jest w remoncie.

Trwa przeżuwanie.

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl