Informacje

  • Wszystkie kilometry: 235059.00 km
  • Km w terenie: 290.00 km (0.12%)
  • Czas na rowerze: brak danych.
  • Prędkość średnia: brak danych.
  • Suma w górę: 3535 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy jotwu.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Niedziela, 21 sierpnia 2011 Kategoria Niemcy

Sympatyczna niedziela.

Pogoda była dobra a na trasie wiatr przeważnie mi pomagał, bo często wiał w plecy. Dojechałem do Ronda Hakena, zaglądnąłem do Warzymic, gdzie ku memu zdziwieniu zobaczyłem w gnieździe dwa wylegujące się bociany i pojechałem do Będargowa. Co prawda jest stamtąd zakaz jazdy w kierunku Warnika ale mimo to pojechałem tą remontowaną drogą. Okazało się, że do wylania asfaltu zostało już tylko kilkaset metrów, bo znaczna część drogi (za wyjątkiem rozgrzebanych poboczy) jest już gotowa. Wygodnie dojechałem do Warnika (od domu 19 km), by skierować się do Ladenthim skąd do miejscowości Nadrensee miałem co prawda pod wiatr ale "za to" w dużej części "z górki". Na obrzeżach tej miejscowości tradycyjnie obserwuję wiele (pod 10) aut ze szczecińską rejestracją a pod blokami bawią się polskie dzieci. O dziwo w czasie dzisiejszej wycieczki po niemieckich terenach nie widziałem żadnego plakatu wyborczego NPD. Pustą szosą pojechałem do miejscowości Krackow, potem Lebehn i do przygranicznej miejscowości Schwennenz, by potem skierować się do Bobolina. Na poboczu drogi zostały tylko opakowania po wyrzuconych pomidorach - parę dni temu publikowałem zdjęcie z tego wybryku. Zostało mi już tylko Stobno, Mierzyn, Krzekowo i dojazd do domu.

21 sierpnia a bociany nadal w gnieździe w Warzymicach.

Pola już bez zbóż.

Niemiecki porządek na polach.

Na horyzoncie wiatraki prądotwórcze.

Przydrożna jabłoń - jest ich cały szereg ale czy jabłka mogą być jadalne ?
Sobota, 20 sierpnia 2011 Kategoria Wokół Szczecina

Czterdzieści siedem kilometrów czyli ...

Skoro tyle kilometrów pokazał licznik to znak, że znowu przejechałem trasę, którą nazwałem pętlą jasienicką. Do Jasienicy dojechałem przez Pilchowo, Siedlice, Police a z Jasienicy wracałem do domu jak zwykle przez Tatynię, Tanowo i Głębokie. Dziś wiał dość silny wiatr i to takie, że przeważnie jechałem pod wiatr.




Powyżej parę zdjęć z dzisiejszej wycieczki, na ostatnim jaskółki na drutach - podobno populacja tych ptaszków systematycznie maleje - żal.
Piątek, 19 sierpnia 2011 Kategoria Po mieście.

Pod Pomorzany a potem do centrum - uzupełniające zakupy.

Dziś jednak nie ryzykowałem dalszej jazdy i tylko podjechałem na Pomorzany a potem do centrum - w sklepie przy Piłsudskiego kupiłem oponę, tym razem znacznie tańszą oraz przednią lampę produkcji niemieckiej. W poniedziałek rower oddaję do przeglądu i naprawy.

Widok z parku Kasprowicza, w dole jezioro Rusałka.

Urząd Miasta Szczecin od strony Jasnych Błoni.

Przy pomniku Czynu Polaków w parku Kasprowicza.
Czwartek, 18 sierpnia 2011 Kategoria Niemcy

Na rozklekotanym rowerze.

Mój rower po wymianie części jest faktycznie w stanie wymagającym szczególnej ostrożności, bo na przykład nie działa tylny hamulec, stąd też za radą 'rowerzystki" udałem się na ulicę Ratajczaka 23 by w tamtejszym warsztacie dokonać koniecznych napraw, niestety warsztat zaczyna działalność dopiero od 12:00, więc chcąc, nie chcąc zmieniłem plany i pojechałem ryzykownie przez Mierzyn, Lubieszyn do Löcknitz. Jak zwykle drobne zakupy w Rewe a potem powrót przez Rothemklempenow, Mewegen, Pampow do Blaknensee, skąd jak zwykle przez Buk,Dobrą, Wołczkowo, Głębokie i lasem do domu. Jechało się marnie ale cykloza to "choroba", która ogranicza myślenie, więc zaliczyłem stosowną dawkę kilometrów.

Bociany w Mierzynie jeszcze nie odleciały.

To właśnie to parka, która jeszcze jest z nami.


Centrum Löcknitz 18 sierpnia 11.

Droga do Rothemplenkenow.

Rodzinna scenka z Blankensee.
Środa, 17 sierpnia 2011 Kategoria Po mieście.

Dzień gospodarczy.

Dziś z własnej woli nie pojeździłem mimo, że pogoda była wyśmienita a to z powodu faktu, że przydomowy ogródek już wymagał czynności porządkowych, w tym koszenia trawy - trwało to dość długo i ograniczyło ochotę na coś dłuższego. To dłuższe to był dojazd do leśniczówki Białej przy ulicy Miodowej, gdzie na ławeczce zająłem się usprawnianiem roweru w związku z kupionym wczoraj wyposażeniem. Szczerze się przyznaję, że mam coraz mniej serca do tego roweru, bo co trochę mam z nim kłopoty wynikające po trosze z faktu, że tak jak bardzo lubię jazdę na rowerze, to również tak bardzo nie znoszę wszelkich napraw. Nie bez trudności założyłem nową oponę, która ledwo mieści się pod błotnikiem a ponadto po wymianie klocków hamulcowych są konieczne korekty w ustawieniu hamulca, co nie do końca mi się udało.Po raz pierwszy od lat nie oddałem w czerwcu roweru do przeglądu i wymiany części - to się teraz na mnie mści. Od grudniowego przeglądu i stosownych wymian części rower przejechał ponad 9000 km i z pewnością zachodzi konieczność powtórzenia przeglądu. Skoro nie w "salonie" cudzysłów chyba wyraźny, to gdzie ? Byle szybko i bez czekania przez tydzień.
Wtorek, 16 sierpnia 2011 Kategoria Wokół Szczecina

Trochę dłuższa pętla sławoszewska.

Dość okrężną drogą pojechałem dziś do Salonu Kadrzyńskiego, by tam dokonać zakupów części rowerowych. Trasa jak zwykle do Głębokiego lasem, potem ścieżką rowerową przez Pilchowo, Bartoszewo a potem już szosą przez Dobrą, ulicą Graniczną do Lubieszyna i dalej Wąwelnica, Redlica, Bezrzecze, Osiedle Zawadzkiego do ulicy Piotra Skargi. Zakup to klocki hamulcowe, dętka, łatki oraz opona Schwalbe - całość za 204 zł z czego opona to koszt 129 złotych. Zapiski ku pamięci.Co prawda od dawna wiem, że część obsługi w tym obiekcie nie jest na odpowiednim poziomie ale widać przyzwyczajenie faktycznie jest drugą naturą człowieka.

Zdjęcie z ogródka w Dobrej. Na mojej trasie było parę gniazd bocianich ale bez lokatorów.
Poniedziałek, 15 sierpnia 2011 Kategoria Wokół Szczecina

Po nocnym deszczu.

Na części trasy dzisiejszej wycieczki (przez las) nocny deszcz spowodował, że było sporo błota. A trasa dość stereotypowa, bo kolejno Niebuszewo, Żelechowo, Gocław, Skolwin, Police, Siedlice skąd lasem (ca 4300 metrów) na Warszewo , potem ul. Duńską pod las i do domu.

Ulicą Przyjaciół Żołnierza w dniu święta Wojska Polskiego.

Wieżowiec z wolnymi mieszkaniami przy ul. Bandurskiego.

Wieża Gocławska ciągle nie wykorzystana.

Ulica Światowida.

Kogucik przez pręty siatki ogrodzeniowej.
Niedziela, 14 sierpnia 2011 Kategoria Wokół Szczecina

Kościno i okolice.

Przez Gumieńce dojechałem do Ronda Hakena a potem przez Warzymice, Będargowo, Dołuje do przygranicznej miejscowości Kościno. Tę miejscowość odwiedziłem 25 maja 2008 roku, te smętne i smutne dęby publikowałem wtedy w swym blogu ale wczorajszym wpisem 'brun' zdopingowała mnie do powtórki. Nie żałuję, bo było ciekawie. Z Kościna drogą polną przejechałem koło dwóch stawów, z górek obserwować mogłem zabudowania w Schwennenz a w końcu dojechałem do Bobolina. Potem Stobno, Mierzyn, Gumieńce i do domu. Po raz czwarty musiałem wymieniać dętkę ale okazało się, że na oponie firmy Michelin nastąpiło spore rozwarstwienie i stąd te ciągłe awarie dętek. Nie ma jednak co się dziwić, bo na tej oponie przejechałem ponad 9 tysięcy kilometrów.

Mnóstwo szyszek na drzewie w ogrodzie w Warzymicach.

Jako co roku sprzedaż brzoskwiń tuż przed Dołujami.

A to te "słynne" dęby spod Kościna.

Polna droga, która łączy Kościno z Bobolinem.

Na koniec przykra niespodzianka - na drodze do granicy tuż przed Bobolinem.
Sobota, 13 sierpnia 2011 Kategoria Niemcy

Nihil novi ...

Istotnie niczego nowego nie wymyśliłem, bo po rannym deszczu przez Głębokie, Dobrą, Buk dojechałem pod Blankensee skąd wąską pofałdowaną drogą dojechałem do Plöwen a następnie do Löcknitz. Powrót przez Boock, Blankensee itp czyli jak zwykle. Pogoda była wyśmienita.


Okolice miejscowości Plöwen oraz jej centrum.


Odlot bocianów do Afryki coraz bliżej.
Czwartek, 11 sierpnia 2011 Kategoria Niemcy

Po deszczowym dniu przerwy.

Stosunkowo późno wyjechałem z domu bojąc się deszczu na trasie. Po 5 kilometrach musiałem znowu wymieniać dętkę w tylnym kole - vis maior. Po 20 km złapał mnie deszcz ale nie zepsuł humoru, bo trwał krótko. Trasa to Głębokie, Tanowo, Dobieszczyn a potem już po stronie niemieckiej kolejno Glashütte, Grünhof, Pampow, Blankensee i dalej Buk, Bezrzecze, Osiedle Zawadzkiego i dom. Od Dobieszczyna do przejścia granicznego w Blankensee to ca 23 km.

Tym razem "upolowałem" żurawie pod Pankow.

Tak wygląda aktualnie budowa hali sportowej przy ulicy Szafera.

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl